Checklista technicznego SEO dla stron firmowych
Lista, którą naprawdę przechodzimy, w kolejności, w jakiej ją przechodzimy.
Czytaj artykuł →Rozwijamy — techniczne SEO
Między wiedzą, co jest nie tak ze stroną, a możliwością zmiany tego jest ogromna przepaść. Większość rekomendacji SEO utyka właśnie w niej: przychodzą jako lista, trafiają do backlogu i leżą tam jeszcze rok później. Pracujemy po obu stronach tej przepaści.
Specjalista SEO powie Ci, że karty produktów renderują się po stronie przeglądarki, że tagi kanoniczne wskazują zły adres i że największy element treści ładuje się cztery sekundy. Działanie na podstawie którejkolwiek z tych informacji oznacza edycję szablonów, zmianę sposobu renderowania, przerobienie obsługi zdjęć i ingerencję w logikę przekierowań.
To praca programistyczna. Gdy analiza i wdrożenie są w dwóch różnych firmach, budżet znika na tłumaczeniu jednego na drugie. Możemy pracować po obu stronach problemu: rozumiejąc, czego potrzebują wyszukiwarki, i zmieniając oprogramowanie, żeby to się wydarzyło.
LCP, INP i CLS rozłożone od danych rzeczywistych do konkretnych przyczyn — a potem naprawione: strategia zdjęć, ładowanie fontów, waga JavaScriptu, stabilność układu.
Dbamy o to, żeby treść była w HTML-u, który dostają wyszukiwarki, a właściwe podstrony były indeksowalne, podczas gdy reszta jest czysto wykluczona.
Struktura adresów, hierarchia, głębokość crawlowania, paginacja i linkowanie wewnętrzne, które kieruje autorytet na podstrony przynoszące pieniądze.
Oznaczenia Organization, Service, Article, Product, FAQ i Breadcrumb, które są prawdziwe — generowane z rzeczywistych danych, a nie wpisane na sztywno.
Jeden adres na jedną treść. Mapy przekierowań przy migracjach, skrócone łańcuchy, obsłużone parametry.
Wzorce tytułów i opisów generowane z treści dla dużych serwisów, żeby tysiące podstron nie dzieliły jednego opisu.
Najbardziej ryzykowny moment w historii strony w wyszukiwarce to jej przebudowa. Spadki ruchu po migracji niemal zawsze są na własne życzenie: adresy zmienione bez przekierowań, treści po cichu usunięte, pozostawiony noindex z wersji testowej albo nowy front-end, który bez JavaScriptu nic nie wyświetla.
Migracje prowadzimy z crawlem starej strony przed startem, kompletną mapą przekierowań, listą kontrolną na dzień publikacji i monitorowaniem indeksu po starcie. To mało efektowna praca, a właśnie ona odróżnia przebudowę, która zwiększa ruch, od takiej, która go przepoławia.
Większość projektów dotyka więcej niż jednego obszaru. Oto, co zwykle idzie w parze z tą usługą.
Kontekst decyzji stojących za tego rodzaju projektem.
Lista, którą naprawdę przechodzimy, w kolejności, w jakiej ją przechodzimy.
Czytaj artykuł →Szybkość to prawdziwy czynnik rankingowy — i mniejszy, niż większość ludzi sądzi. O wiele większe znaczenie ma dla tego, na czym Ci naprawdę zależy.
Czytaj artykuł →Przejdź przez te punkty po kolei. Odpowiedź zwykle jest w pierwszych trzech — i zwykle nie jest tym, co ludzie zakładają.
Czytaj artykuł →Masz listę rekomendacji SEO, których nikt nie wdrożył? Wyślij ją — powiemy, które punkty są warte zrobienia, i zajmiemy się nimi.
Nie potrzebujesz specyfikacji. Opis problemu wystarczy, żeby zacząć.
Google Analytics 4 zapisuje pliki cookies, żeby mierzyć odwiedziny. Nic się nie ładuje, dopóki nie zdecydujesz, a odmowa nic Cię nie kosztuje — strona działa dokładnie tak samo. Szczegóły w polityce prywatności.